Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
{ Druzyna A


Strona Główna | | Dodaj do Ulubionych| Ksiega Gości | Dodaj do Księgi | 0 wpisów | 19445 odwiedzin | Archiwum: 2008
Lipiec
2007
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec

Druzyna A

Nareszcie, stało się. Po długich i bezowocnych poszukiwaniach wpadła mi w ręce pierwsza seria „Drużyny A”. Niepełna bo niepełna, ale byłoby chyba nieuczciwe, gdyby zapodano mi taką dawkę radości na raz. Nie żebym nie chciał, ale jak mówi przysłowie: co za dużo to nie zdrowo (a o innym przysłowiu o przybytku i bólu głowy pozwolę sobie na użytek akapitu zapomnieć).

Hannibala, Buźkę, B.A., Murdocka i Amy zapamiętałem z okresu dzieciństwa równie wyraziście jak Kaczora Donalda czy Myszkę Miki. Panowie (i pani) stanowili jego integralną część i wpisali mi się w pamięć tak mocno, że dzisiaj wspominam ich jako żywe ikony, żywe ideały z tamtego okresu. Może nawet wzorce do naśladowania.

O tym, że nie byłem jedyny nie muszę z pewnością nikogo przekonywać. Nie znam będącego w okolicach mojego wieku chłopaka, który w dzieciństwie nie rzucałby wszystkich zajęć i nie siadał przed telewizorem w godzinach emisji „Drużyny A”. Ja oglądałem ją z moim ojcem wcześnie rano, bodajże koło 6.00. Kanał nazywał się wtedy TEDE (aczkolwiek ręki nie dam sobie za to uciąć) i przed i po odcinku puszczał japońskie bajki.

Po latach wspomnienia odżyły na nowo. Wierzcie lub nie, ale widząc członków Drużyny A poczułem się jakbym spotkał dawno niewidzianych przyjaciół. Ich zwyczaje, kłótnie B.A. z Murdockiem, plany Hannibala i kombinacje Buźki były mi kiedyś tak bardzo bliskie, że po latach przywitałem je jak coś oczywistego. Chyba to samo musiał czuć Kelvin z „Solaris” Stanisława Lema w czasie pierwszych odwiedzin Harey. Z tą różnicą, że ja miałem pewność, że mam do czynienia z oryginalnymi postaciami.

Oglądałem tak kolejne odcinki, pochłaniając jeden po drugim, kiedy naszło mnie pytanie: W czym tkwiło – i w czym tkwi nadal! - źródło uroku „Drużyny A”?

Gdyby chodziło tylko o wspomnienia, serial szybko by mnie znudził. Tymczasem zafascynował tak samo jak kiedyś, a kto wie, czy nawet nie bardziej!

Odpowiedź nasuwa się od razu – barwne, rewelacyjnie zagrane postacie (z Murdockiem na czele, któremu w talencie Psi Detektyw do pięt nie dorasta), pełne różnic w temperamencie, a mimo wszystko umiejące radzić sobie w każdej sytuacji. I to w oryginalny sposób.

To byłoby jednak za proste. Zwróćcie uwagę, że serial podoba się tylko chłopakom, panie podchodzą do niego raczej jak do taniej szmiry. Oczywiście nie chcę generalizować, nie jestem absolutnie seksistą, ale to chyba normalne, że pewne rzeczy podobają się tylko jednej płci. Pewnie, na ekranie granaty wybuchają z siłą petardy, wydarzenia są nieprawdopodobne. Ale co z tego?

Nic. Bo to głównie męskie zafascynowanie chłopaków Drużyną A jest kluczem do rozwiązania zagadki serialu. Przygody drużyny to odzwierciedlenie chłopięcych marzeń o przyjaźni i podbojach. Czy nie marzyliście kiedyś (zwracam się teraz do panów, panie muszę przeprosić na chwilę – o ile ktoś to w ogóle czyta) o posiadaniu takich kolegów, z którymi wszystko się uda, na których będziesz mógł polegać i z którymi nigdy nie będziesz się chciał rozstawać? Drużyna A to taka paczka kumpli z piaskownicy, która przetrwała do czasów dorosłości. Są idealni, działają wspólnie na zasadach uzupełniania się. Znają siebie od podszewki, pomimo barier kulturowych czy przyzwyczajeń. Kowboje, bohaterowie i ciągle przyjaciele – tacy jak w czasach podstawówki czy nawet wcześniej. Tylko że tacy, którym los pozwolił na realizację marzeń. Marzeń każdej paczki kumpli na świecie.

I to działa bardzo na psychikę wiecznych dzieci (czyli mężczyzn eufemistycznie), w tym mnie. Wizja obejrzenie „Drużyny A” pociąga mnie dużo bardziej niż pokaz strojów bikini.

Czy nie mam racji?

Ostatni odcinek z serii włączyłem jednak ze smutkiem. Smucił mnie fakt, że kiedy przelecą napisy końcowe, nie będę miał do czego wrócić. Bo co serwuje telewizja? „Klan”? „Magde M”? Dzisiaj nie ma seriali jak „Drużyna A”. Dzisiaj nie pokazuje się ludzi, którym wszystko się udaje. Królują sprawy przyziemne, codzienne rozterki, życie codzienne i rozterki miłosne. Po co to? Żeby zapomnieć o własnych problemach ludzie chcą oglądać czyjeś? Pocieszać się myślą, że „o, a taka Magda M. to ma gorzej niż ja”? Media nie bez powodu nazywane są czwartą władzą. Taki tytuł jednak zobowiązuje. Dlatego zamiast pokazywać rozterki, powinna skupić się na sukcesach, podnosić ludzi na duchu. Tak jak robi to przy pomocy „Rodziny Zastępczej”… i chyba żadnym innym serialu.

Czy nie lepiej – choćby ze względu na to - pozostawić w sobie coś z dziecka i nie wyrastać ze wszystkiego? I nie, niech nie tyczy się to tylko mężczyzn. Myślę, że skorzysta na tym każdy, bez względu na wiek czy płeć.

I dlatego Drużyna A w komplecie znajduje się na banerze Linii Frontu.

Obywatel J 5/07/2007 18:52:08 [Powrót] Komentuj







Linia frontu przebiega przez blog4u.pl