Uff.. Bałem się, że piekielna machina Internetu pozbędzie się tak dawno nieaktualizowanego bloga, ale jakimś sposobem Linii Frontu udało się przetrwać to dziesięciomiesięczne jałowienie. Dziesięciomiesięczne i dwudniowe, bo tyle to właśnie czasu minęło od pierwszej notki. O ile przy okazji pierwszej (ekhm) miesięcznicy LF pisałem, że łezka w oku... czytaj więcej
Na początku myślałem, że piosenkę śpiewa Rod Stewart. Mocno dyskotekowa, delikatnie swingująca, śpiewana dosyć wysokim tonem sama nakazała kończynom dolnym przytupywać do rytmu. I właśnie tym swoim klimatem starych potańcówek (zwanych także dansingami), które odwiedzali może rodzice, urzekła. Złapala za bebechy i puścić nie chciała, aż nie... czytaj więcej
Co za wspaniały prezent zafundowała mi jakiś czas temu „Gazeta Wyborcza” i browar „Tyskie”! Książka „Tyskie vademecum piwa” Michaela Jacksona („największy światowy krytyk piwa” – jak za The Wall Street Journal tytułuje go vademecum) to nie dość, że ciekawa lektura dla każdego piwosza, to jeszcze istne arcydzieło pod względem językowym i... czytaj więcej
No i moje staranie o utrzymanie 5-dniowych odstępów między kolejnymi tekstami trafił szlag. Nie obyło się oczywiście bez walki, ale niestety: studia musiały odcisnąć swoje piętno również i na Linii Frontu. Nic to jednak, trzeba otrzeć łzy i żyć dalej.
Gwiezdne Wojny to dużo więcej niż saga filmowa. To światowe i historyczne zjawisko, które –... czytaj więcej
W całej tej popowej papce, jaką nieustannie serwują nam wszystkie nieszczęsne stacje telewizyjne i radiowe, udaje się czasami znaleźć prawdziwą perełkę.
Albo może nie chodzi tu nawet o znajdowanie perełek: chyba każdy z nas ma jakiegoś popowego artystę/artystkę, którego/której cały lub część repertuaru przypadła do gustu. Byłaby w tym nawet... czytaj więcej
Gości Linii Frontu witają dwie rzeczy: przede wszystkim banner, mniej przede wszystkim teksty. Banner ów służyć miał poinformowaniu szanownego internauty, z jakiego rodzaju blogiem i jakiego charakteru blogowiczem będzie miał do czynienia.
I o ile niektóre jego elementy, jak okładka „Łowcy Androidów” czy „Pulp Fiction” są powszechnie znane, to... czytaj więcej
Z kondycją polskich sportów grupowych było jeszcze parę lat temu – co tu dużo mówić – kiepskawo. Żarty z naszej reprezentacji narodowej w piłkę nożną (ze szczególnym uwzględnieniem mojego ulubionego o snickersach) doczekały się osobnych działów w niektórych internetowych serwisach humorystycznych, przy okazji większych imprez pożywkę z niej miały... czytaj więcej
Nie wiem, czy o nie pisałem już kiedyś o towarzyszącym mi od początku istnienia Linii Frontu postanowieniu niezaśmiecania jej opisami własnego życia, ale chyba nadszedł czas – nazwijmy to – nieznacznego odejścia od tej zasady.
Nadszedł bowiem kres wakacji i czas ruszenia dupy na studia. Ale zanim cokolwiek, postanowiłem zrobić sobie małe... czytaj więcej
Mój blog? Mój. Mogę sobie pisać w nim co chce (a za co nie pójdę za kratki), więc wstawiam takie oto - ekhm, ekhm - dzieło sztuki. Nie napisze, gdzie i kiedy to napisane zostało, bo żadne wiekopomne dzieło to nie jest.
Jesień
Pojawił mi się przed oczami widok z dzieciństwa, dzieciństwa tego jeszcze niedobrze zapamiętanego.
Sękate dęby i... czytaj więcej